poniedziałek, 11 listopada 2013

Urodzinowe Rozdanie [ZAMKNIĘTE]

Witajcie :)

Urodziny Bloga nadchodzą wielkimi krokami :) W związku z tym postanowiłam zorganizować dla Was skromne rozdanie :)


Rocznica pierwszego posta będzie miała miejsce 30.11.2013r. i tego dnia pojawi się post z wynikami rozdania. Mam nadzieję, że dzięki temu będziemy wspólnie świętować Gingerowe Urodziny :) Rozdanie kieruję głównie do osób, które uczestniczyły w życiu bloga przez ostatni rok, ale będzie mi bardzo miło, jeśli pojawi się Was tutaj więcej. 


Zestaw nr 1


- masło do ciała Just Desserts Vanilla Ice Cream 
- wosk Yankee Cande Vanilla Chai
- waniliowy Carmex
- nawilżająca maseczka do twarzy Ziaja
- naklejki do paznokci Essence 03 Nothing But French
- lakier do paznokci Miss Sporty Lasting Colour nr 535


Zestaw nr 2


- masło do ciała Just Desserts Chocolate Souffle
- wosk Yankee Candle Salted Caramel
- waniliowy Carmex
- maseczka do twarzy Anty - Stres Ziaja
- naklejki do paznokci Essence 04 French Affairs
- lakier do paznokci Miss Sporty Lasting Colour nr 535


Przy wyborze kosmetyków dla Was kierowałam się głównie tym, co sama lubię, co pokazywałam przez ostatni rok i tym, co mnie samej sprawiłoby radość. Jak wiecie (gdyż pokazywałam je Wam w ostatnim poście z zakupami) sama posiadam te masła do ciała i zaznaczam już teraz, że nie mają one sreberka zabezpieczającego. Robię to, bo nie chcę, aby ktoś mi później zarzucił, że je otwierałam.

Zapraszam do uważnego przeczytania Regulaminu. Komentarze z pytaniami, na które odpowiedź znajduje się w tym Regulaminie będą przeze mnie ignorowane.

REGULAMIN ROZDANIA
1) Rozdanie trwa od 11.11.2013r. do 24.11.2013r. do godziny 23:59. Zgłoszenia pojawiające się po terminie nie będą brane pod uwagę.
2) Rozdanie skierowane jest do obserwatorów bloga gingerowo.blogspot.com i/lub osób śledzących stronę Gingerr92 na Facebook'u.
3) Osoby, które po zakończeniu rozdania przestaną być obserwatorami bloga gingerowo.blogspot.com i/lub przestaną śledzić stronę Gingerr92 na Facebooku nie będą mogły wziąć udziału w kolejnym rozdaniu (wszystko zostanie przeze mnie zanotowane).
4) 28.11.2013r. opublikuję posta z danymi osób biorących udział w rozdaniu oraz ilością przyznanych im losów.
5) Zwycięzcy zostaną wyłonieni drogą tradycyjnego losowania – dane zostaną spisane na karteczkach, wrzucone do dwóch misek, po czym wylosuję po jednej karteczce z każdej miski. 
6) 30.11.2013r. opublikuję posta z wynikami rozdania. 
7) Z osobami, które zwyciężą skontaktuję się mailowo po opublikowaniu posta z informacją o wynikach.
8) Na maila zwrotnego z danymi adresowymi potrzebnymi do wysłania nagród czekam 5 dni. Po tym czasie wylosuję inną osobę.
9) Nagrody wysyłam tylko w granicach Polski. Jeśli ktoś mieszka poza granicami naszego kraju, a chciałby wziąć udział w rozdaniu i ma rodzinę w Polsce dopuszczam możliwość wysłania nagrody na adres rodziny.
10) Osoby niepełnoletnie mogą wziąć udział w rozdaniu za zgodą rodziców. Sprawdzać nie będę, ale wolałabym, aby rodzice wiedzieli, że w razie wygranej podacie mi swoje dane adresowe.
11) Sponsorem nagród jestem ja, autorka bloga gingerowo.blogspot.com. Wszystkie nagrody są nowe.
12) Zasady przyznawania losów:
- bycie publicznym obserwatorem bloga gingerowo.blogspot.com do momentu ogłoszenia rozdania – 2 losy
- bycie publicznym obserwatorem bloga gingerowo.blogspot.com bloga od momentu ogłoszenia rozdania – 1 los
- śledzenie strony Gingerr92 na Facebooku do momentu ogłoszenia rozdania – 2 losy
- śledzenie strony Gingerr92 na Facebooku od momentu ogłoszenia rozdania – 1 los
- osoby wybrane przeze mnie na podstawie aktywności na blogu gingerowo.blogspot.com – 3 losy (nicki tych osób zostaną podane dopiero w poście 28.11.2013r.).
13) Jedna osoba biorąca udział w rozdaniu może wybrać tylko jeden zestaw.
14) Formularz zgłoszenia w komentarzu na blogu:
Obserwuję jako: (nick)
Na Facebooku śledzę jako: (imię i pierwsza litera nazwiska lub nazwa strony - liczy się tylko jedna opcja, czyli jeśli ktoś śledzi mnie i jako osoba prywatna i jako strona to wybiera tylko jedną z nich)
Wybieram zestaw:
Adres e-mail:
15) Formularz zgłoszenia w komentarzu na Facebooku pod informacją o ogłoszeniu rozdania (dla osób, które tylko i wyłącznie śledzą stronę Gingerr92 na Facebooku):
Wybieram zestaw:
Adres e-mail:
16) Inne formy zgłoszeń niż te, które wymieniłam wyżej, nie będą brane pod uwagę.
17) Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
18) Zamieszczając komentarz zawierający zgłoszenie do rozdania uczestnik wyraża zgodę na akceptację niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883).

Życzę wszystkim powodzenia i pozdrawiam,
Asia.

Czytaj dalej »

piątek, 8 listopada 2013

Maseczkomania: Avon Planet Spa Turecka Łaźnia Termalna

Witajcie :)

Dzisiaj pora na kolejną Maseczkomanię :) Ponownie bierzemy pod lupę maseczkę Avon Planet Spa. Jak dobrze wiecie, jestem fanką tych kosmetyków, dlatego z ogromną radością przedstawię Wam moją opinię na jej temat.


"Odkryj oczyszczający i wygładzający rytuał z tureckiej łaźni termalnej. Maseczka do twarzy zawiera glinkę rhassoul a także wyciąg z czarnej oliwki i bursztynu. Jest odpowiednia do każdego rodzaju skóry. 

Oczyszczająca maseczka do twarzy z glinką dogłębnie oczyszcza, odświeża i ożywia skórę bez wysuszania jej. Wchłania nadmiar sebum. Sprawia, że twoja skóra wygląda i czuje się zdrowo".


Opakowanie maseczki to charakterystyczna dla serii Planet Spa miękka tubka zamykana na zatrzask. Można ją przeciąć i dokładnie wykorzystać cały kosmetyk.

Konsystencja maseczki jest bardzo gęsta. Nakładanie jej na twarz przebiega bez problemów. Nie spływa ani nie brudzi wszystkiego wokół.

Zapach jest intensywny, ale przyjemny. Osobiście nie przeszkadza mi, a nawet go lubię, ale spotkałam się z opiniami, że jest zbyt mocny i duszący. 


Maseczkę należy nakładać cienką warstwą na 5 minut. W czasie trwania zabiegu maseczka zmienia kolor na różowy, dzięki czemu widzimy, kiedy całkiem zaschnie i wiemy, że już można ją zmyć z twarzy. Samo zmywanie przebiega sprawnie i nie sprawia problemów.

Po zakończonym zabiegu twarz jest dobrze oczyszczona, pory są zmniejszone, a nasza cera wygląda zdrowo i promiennie. Mimo tego, że moja skóra jest ostatnio bardzo sucha, nie czuję ściągnięcia ani podrażnienia. Zaznaczam jednak, że nie należy oczekiwać od niej silnego oczyszczenia. Jest to raczej maseczka należąca do kategorii tych delikatniejszych, dlatego posiadaczki cery wrażliwej i niezbyt zanieczyszczonej będą z niej najbardziej zadowolone. Jeśli zależy Wam na silniejszym oczyszczeniu, polecam wybór innej maseczki Planet Spa, którą opisywałam tutaj: [klik].

Na plus zaliczam również fakt, że maseczka bardzo szybko zasycha, dzięki czemu jest to idealny produkt do stosowania w czasie tygodnia, kiedy nie mamy zbyt wiele czasu. Dodatkowo jest wydajna, bo nawet cienka warstwa oczyszcza i wygładza skórę.

Najlepsze efekty można uzyskać stosując ją regularnie, ale już po pierwszym użyciu widziałam znaczną poprawę wyglądu mojej cery.

Pojemność: 75ml
Cena: około 10zł
Dostępność: katalogi Avon
KWC: [klik]
Skład: Aqua, Hydrated Silica, Ethylhexyl Palmitate, Propylene Glycol, Glycerin, Isoceteth-20, Cocamidopropyl Betaine, Titanium Dioxide, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Parfum, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Dimethicone, Disodium EDTA, Menthyl Lactate, Moroccan Lava Clay, Amber Extract, Olea Europaea (Olive) Fruit Extract, Potassium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, CI 77491, CI 77492, CI 77499.

Jest to kolejny udany kosmetyk z serii Planet Spa, który polecam :)

Pozdrawiam,
Asia.

Czytaj dalej »

czwartek, 7 listopada 2013

Haul cz. I

Witajcie :)

Dzisiaj zapraszam Was na pierwszą z trzech części posta z zakupami :) Na pierwszy ogień pójdzie moje dość spore zamówienie z drogerii internetowej ekobieca.pl.


Skupiłam się głównie na rzeczach, o których od dawna myślałam i ciągle odkładałam ich zakup na później. Wpadło oczywiście też kilka kosmetyków zupełnie nieplanowanych.


Nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła czegoś do smarowania ciała :) Tym razem zupełnie spontanicznie wybrałam dwa masła, których opakowania i opisy przyciągnęły moją uwagę. Dobrze, że producent wyraźnie zaznaczył, że produkt nie jest do jedzenia, bo obie wersje pachną tak obłędnie, że ma się ochotę spróbować :) Każe z nich kosztowało 8,99zł.


Carmex musi być :) Jako jego wielka fanka musiałam skusić się na dwie nowe wersje. Jeszcze ich nie otwierałam, więc nie wiem jak pachną, ale wierzę, że będę z nich zadowolona. Każdy kosztował 11,99zł.


Od roku zastanawiałam się nad zakupem oryginalnego kremu BB. W końcu zdecydowałam się na zakup dość tanich, a zbierających pozytywne opinie kremów firmy Holika Holika. Nie byłam w stanie wybrać jednej wersji, więc stałam się posiadaczką dwóch, które najbardziej mnie zainteresowały :) Każda z nich kosztowała 29,49zł.


Kolejne dwie paletki Sleek'a dołączyły do mojej kolekcji :) W pierwszej chwili chciałam zakupić Vintage Romance, ale ostatecznie wybrałam te, o których myślałam od bardzo dawna i których kolory odpowiadają mi bardziej niż te z VR. Jestem w nich zakochana i wiem, że będą mi dobrze służyć. Cena za jedną to 37,50zł.


O wodzie różanej przeczytałam na blogu Monnie: [klik] i wiedziałam, że muszę ją mieć. Skorzystałam z tego, że była dostępna i zdecydowałam się na zakup swojej pierwszej buteleczki. Kosztowała 7,59zł.


Ten zestaw wpadł mi w oko zupełnie przypadkiem, ale jako maniaczka paznokci musiałam go mieć. W jego skład wchodzi urocza kosmetyczka oraz miniaturki O.P.I.: odżywka, top coat oraz odżywka bazowa pod lakier. Dodatkowo znalazłam w niej zmywacz do paznokci oraz chusteczki. Zestaw idealny zarówno na wyjazdy jak i dla tych, którzy chcą się zapoznać z marką O.P.I. Jego cena to 29,99zł.


Wreszcie mam swój własny Tangle Teezer, o którym słyszeli chyba wszyscy :) Ta kultowa szczotka do włosów przyciągnęła moją uwagę już dawno temu, ale dopiero teraz miałam możliwość jej zakupu. Zdecydowałam się na wersję kompaktową. Zapłaciłam za nią 42,99zł.


Tych różowych gąbeczek chyba nikomu nie trzeba przedstawiać :) Zakup Beauty Blender'a był chyba najtrudniejszy i bardzo długo wahałam się, czy warto wydać na niego pieniądze. Ostatecznie zdecydowałam, że będą fajnym dodatkiem do testowania kremów BB, a poza tym ciekawość mnie zżera i muszę sprawdzić na sobie jak to z nimi tak naprawdę jest :) Za dwie sztuki zapłaciłam 111,99zł.


Jako miły gratis do zamówienia otrzymałam paletkę cieni do powiek Manhattan. Nigdy nie miałam do czynienia z tą marką, dlatego bardzo się cieszę, że będę mogła sprawdzić te cienie na sobie :)

Posty z recenzjami i moimi opiniami będą się stopniowo pojawiały, ale niestety nie jestem w stanie stwierdzić kiedy to nastąpi. Większość z rzeczy które zakupiłam leży w kartonie i czeka do wyprowadzki i dopiero po niej zabiorę się za testy. Postaram się zrobić to jakoś umiejętnie i wezmę pod uwagę Wasze komentarze, dlatego jeśli coś Was wyjątkowo zainteresowało - piszcie :)

Już dziś zapraszam na drugą część zakupów, która pojawi się we wtorek :)

Pozdrawiam,
Asia.

Czytaj dalej »

środa, 6 listopada 2013

Kolorowe Paznokcie: Essie Watermelon

Witajcie :)

Tydzień temu zakończyłam serię zdobień paznokci na Halloween. Kolejną serią jaką planuję będą oczywiście zdobienia na Święta. Być może gdzieś po drodze wpadnie jeszcze coś ciekawego, ale jak na razie planuję przeznaczyć środowe posty na nową serię "Kolorowe Paznokcie", w której będę pokazywać swatche lakierów. Przypuszczam, że już niebawem dojdą do mnie lakiery ze świątecznej kolekcji O.P.I. i to one zdominują tę serię, ale do tego czasu pozostaniemy przy tym, co mam w swoich zbiorach, a czego Wam jeszcze nie pokazałam :)


Na pierwszy ogień wybrałam lakier który wzbudził Wasze zainteresowanie, kiedy pokazywałam go w jednym z postów z zakupami. Mowa oczywiście o Essie w odcieniu Watermelon.


Opakowanie to buteleczka charakterystyczna dla lakierów Essie. Moim zdaniem jest bardzo ładna i wyróżnia w moim koszyczku z lakierami. Jej pojemność to 13,5ml, czyli całkiem sporo.


Pędzelek jest taki w sam raz. Nabiera odpowiednią ilość lakieru, ładnie dopasowuje się do każdej płytki paznokcia i nie sprawia problemów podczas malowania.


Jest to mój pierwszy lakier Essie i przed zakupem bardzo długo zastanawiałam się nad wyborem odcienia. Ostatecznie zwyciężyła moja słabość do różowych lakierów i zdecydowałam się na Watermelon. Od dawna przykuwał moją uwagę na Waszych blogach i przyznam szczerze, że nie mogłam lepiej wybrać :) Wpadłam w Essiemanię. Ostatnio upolowałam też Mint Candy Apple, a teraz czaję się na klasyk, czyli Mademoiselle. Możecie być pewne, że nie jest to ostatni lakier Essie, który pojawi się na tym blogu :)


Kolor jest przepiękny, różowo - malinowy. Bardzo żywy, "soczysty" i przyciągający uwagę.

Aplikacja nie sprawia problemów. Lakier nie smuży, nie rozlewa się po skórkach. Na zdjęciach mam nałożone dwie warstwy. Pierwsza warstwa wysycha w 5 minut, druga potrzebuje już trochę więcej czasu. Celowo, do zdjęć nie nałożyłam żadnego top coat'u, więc możecie zauważyć, że lakier sam z siebie daje bardzo ładny połysk.

Zawsze podkreślam, że moim zdaniem trwałość lakierów jest uzależniona od użytej bazy, top coat'u oraz ogólnego stanu paznokci. W moim przypadku nałożony był na bazę pod lakier Essie oraz pokryty top coat'em RapiDry od O.P.I. Na mocniejszych paznokciach nie pojawiły się żadne odpryski aż do zmycia (czyli 4 dni), na słabszych paznokciach (tych, które jeszcze nie do końca doszły do siebie po rozdwajaniu - są po prostu bardziej miękkie niż pozostałe) wytrzymał bez odprysków 2 dni. Przypuszczam, że gdyby wszystkie moje paznokcie były w dobrej kondycji, mogłabym nosić go bez problemu nawet tydzień.


Ogółem jestem zakochana w tym odcieniu i w lakierach Essie. Mają świetną jakość i są warte swojej ceny. Ja pierwszą buteleczkę zdobyłam na promocji w Drogerii Hebe za 19,99zł, ale za kolejną zapłaciłam już 31,99zł i nie żałuję :) 

Jeśli zastanawiacie się nad zakupem Essie, to nie traćcie czasu i ruszajcie w drogę do sklepu :) Warto :)

Pozdrawiam,
Asia.

Czytaj dalej »

poniedziałek, 4 listopada 2013

Świat Paznokci według Ginger: IV Balsam do paznokci 2x5 Herba Studio

Witajcie :)

Dzisiaj zapraszam Was na ostatni (jak na razie) post z działu o produktach do pielęgnacji płytki paznokcia. Wspomnę o kosmetyku, który jest moim zdaniem obowiązkową pozycją każdej dziewczyny, która chce mieć ładne i zadbane paznokcie.

Świat Paznokci według Ginger to seria postów, w której dzielę się z Wami moją wiedzą i doświadczeniami na temat paznokci. Zaznaczam, że nie jestem (jeszcze) specjalistką w tej dziedzinie, a swoje porady opieram jedynie na latach eksperymentów, prób i błędów oraz przeczytanych artykułach. Planowo posty będą ukazywały się w poniedziałki (oczywiście z powodu zmian w moim życiu dzień publikacji posta może ulec zmianie, ale o wszystkich takich przypadkach zawsze informuję na Facebooku). 

Czego dowiecie się z tej serii? Zamierzam ująć w niej tematykę pielęgnacji paznokci i skórek, podstawy zdobienia paznokci oraz wiele ciekawych porad. Po każdym dziale będą pojawiały się recenzje produktów, o których wspominałam. Wolę przeznaczyć na każdego z nich osobnego posta, szczególnie jeśli będzie to kosmetyk warty uwagi. Następnie zaczniemy kolejny dział, który będzie pisany według takiego samego schematu. Przypuszczam, że seria będzie stale rozwijania i rozszerzana o kolejne produkty, ale już moja w tym głowa, aby wszystko było logicznie rozplanowane.


"Balsam wzmacnia, odżywia, przywraca połysk i stymuluje wzrost paznokci. Zapobiega ich rozdwajaniu. Wygładza skórki. Efekt działania widać już po tygodniu stosowania.

Zalecany przy paznokciach giętkich, łamliwych, rozdwajających się, wysuszonych, matowych, zniszczonych przez stosowanie zmywaczy, lakierów, tipsów oraz skórkach uszkodzonych przy manicure".


Balsam zamknięty jest w małym, uroczym, plastikowym słoiczku. Całość jest solidnie wykonana, więc nie musimy się martwić o ewentualne pęknięcia. 

Początkowym problemem w użytkowaniu tego balsamu może być mały otwór, który utrudnia wydobywanie produktu szczególnie w przypadku długich paznokci. Ja radzę sobie z tym w ten sposób, że zewnętrzną częścią paznokcia podważam odrobinę balsamu i dzięki temu unikam denerwującego uczucia wchodzenia produktu pod paznokieć.


Konsystencja tego balsamu jest bardzo zbita, przypomina mi masło. Pod wpływem ciepła palców topi się i dzięki temu aplikacja nie sprawia najmniejszych kłopotów.

Zapach jest bardzo delikatny. Porównałabym go do miodu z cytryną, aczkolwiek zaznaczam tutaj, że każdy czuje w nim coś innego. Jest po prostu trudny do opisania :)


Działanie tego balsamu jest po prostu fenomenalne i ograniczyłabym się tutaj do jednego zdania: spełnia wszystkie obietnice producenta. Ja stosowałam go raz dziennie, wieczorem i czasem w ciągu dnia (kiedy mi się przypomniało :P). Smarowałam nim również skórki i paznokcie od spodu nawet wtedy, kiedy miałam na nich lakier.

Nawilżenie skórek jest natychmiastowe. Stosowany regularnie przyspiesza wzrost paznokci, sprawia że stają się mocne i nabierają ładnego koloru. Dodatkowo, obszar wokół nich staje się bardziej odporny na wysuszenia. 

Bardzo szybko się wchłania, nie mamy po nim tłustych palców i skórek.

Nie będę się tutaj rozpisywać i napiszę krótko: moim zdaniem jest to absolutny must have każdej dziewczyny :)

Pojemność: 4,5g
Cena: około 9zł
Dostępność: apteki (nie jestem pewna, czy jest dostępny w jakichś drogeriach)
KWC: [klik]
Skład: Aqua, Petrolatum, Cera Alba, Ricinus Communis Seed Oil, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Polyglyceryl-3 Distearate, Glyceryl Stearate, Olea Europaea Oil, Cetyl Alcohol, Equisetum Arvense&Anethum Graveolens Seed&Silybum Marianum Extract, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cholesterol, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Beta-Carotene, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Cinnamyl Alcohol, Eugenol, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellal, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.


Uważam, że jest to najlepszy produkt do pielęgnacji płytki paznokcia, jaki przetestowałam. Gorąco polecam :)

Pozdrawiam,
Asia.


P.S. Wybaczcie, że na komentarze odpowiadam z dużym opóźnieniem, a i na Waszych blogach jakoś mnie nie widać. Zgodnie z zapowiedzią - rozpoczął się listopad, czyli rozpoczął się remont mojego mieszkania. Wszystko ruszyło pełną parą i niedługo stanę się specjalistką z zakresu asortymentu Castoramy i innych tego typu sklepów :D Będę starała się nadrabiać zaległości w każdej wolnej chwili :))

Czytaj dalej »