Witajcie :)
Dzisiaj zapraszam Was na drugą część posta z zakupami. Pierwszą możecie zobaczyć tutaj: [klik].
Jak widzicie, znajdują się tutaj ostatnie zdobycze Avonu oraz efekty mojego napadu na Drogerię Natura :) Niestety gdzieś zaginęły mi paragony, dlatego będę podawała ceny orientacyjne.
Na duet czerwonego Garniera zdecydowałam się pod wpływem pozytywnych komentarzy pod jednym z postów, które przeczytałam u InfallibleLifestyle [klik]. Zapach i właściwości nawilżające są jak dla mnie idealne i myślę, że stanę się wierną fanką tego zestawu :) Za mleczko zapłaciłam około 12zł, za krem do rąk około 7zł.
Nowy zestaw Planet Spa był oczywiście obowiązkową pozycją na mojej liście zakupów od chwili, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam go w katalogu. W jego skład wchodzi mgiełka do pościeli, sól do kąpieli i mini balsam. Wszystko pięknie pachnie lawendą i rumiankiem i ma za zadanie umilać mi zimowe wieczory. Cały zestaw kosztował około 37zł.
Jak wiadomo, o stópki trzeba dbać, a szczególnie zimą. Seria Foot Works nie jest może jakoś specjalnie wybitna, ale lubię ją kupować ze względu na zapach. Tym razem przekonał mnie do siebie Imbir i Biała Herbata. Wybrałam krem i maseczkę do stóp. Każdy z nich kosztował około 7zł.
Tym razem wpadło mi też troszkę kolorówki. Moja poprzednia czarna kredka do oczu Avon Super Shock już powoli kończy swój żywot, dlatego kupiłam kolejną. Uwielbiam ją i polecam :) Kosztowała około 13zł.
Zdecydowałam się również na kupno bazy pod cienie, gdyż jestem ciekawa jej działania. Mam nadzieję, że się u mnie sprawdzi :) Kosztowała około 12zł.
W Naturze kupiłam puder transparentny My Secret. Kiedyś już zużyłam jedno opakowanie (miało wtedy inną szatę graficzną) i byłam bardzo zadowolona, dlatego postanowiłam do niego powrócić. Kosztował około 12zł.
Kolejnym punktem mojej wyprawy były szafy Essence. Do koszyka wpadł mi żel do usuwania skórek, o którym przeczytacie już niebawem w ramach serii Świat Paznokci według Ginger. Kosztował około 10zł.
Naklejki do paznokci to u mnie podstawa, dlatego kupiłam aż trzy opakowania. Te z Essence są bardzo dobrej jakości i robię zapasy w obawie, że je wycofają. Nie znalazłam jeszcze lepszych naklejek niż te. Jedno opakowanie kosztowało około 6zł.
Papierowy pilniczek to również stały punkt moich zakupów. Bardzo je lubię, są tanie i dobrze mi się z nimi pracuje. Kosztował około 7zł.
Sondę do zdobień paznokci zobaczyłam u Justyny K. [klik] i wiedziałam, że muszę ją mieć :) Przyda mi się podczas przygotowywania zdobień dla Was i nie tylko :) Kosztowała około 8zł.
Moja stara pęseta do regulacji brwi (też z Essence) już powoli traci ostrość. Służyła mi praktycznie 3 lata i postanowiłam wymienić ją na nowy model :) Kosztował około 8zł.
Podobnie jak poprzednim razem, większość z moich zdobyczy spoczywa gdzieś w kartonach, ale część używam już teraz, więc recenzje będą się pojawiały. Akcesoria do paznokci zobaczycie raz jeszcze w Świecie Paznokci według Ginger :)
Pozdrawiam,
Asia.
P.S. Przypominam o Urodzinowym Rozdaniu [klik].
P.S.2. Nie jestem pewna, czy jutro pojawi się post z lakierem do paznokci. Zobaczę, czy moje zmęczone remontem dłonie będą godne pokazania się ludziom :) W razie czego będę informowała na Facebooku :)
P.S.2. Nie jestem pewna, czy jutro pojawi się post z lakierem do paznokci. Zobaczę, czy moje zmęczone remontem dłonie będą godne pokazania się ludziom :) W razie czego będę informowała na Facebooku :)


