piątek, 7 grudnia 2018

NAJBARDZIEJ MAGICZNY KALENDARZ ADWENTOWY 2018 | DZIEŃ 3 i 4 | Gobstone Alley

Hejo, hejo! ♥

Dziś zaprezentuję Wam co ciekawego znalazłam w trzecim i czwartym pakunku Magicznego Kalendarza Adwentowego od Gobstone Alley. Wprowadzenie i dokładny opis Kalendarza znajdziecie w pierwszym wpisie z tej mini serii :)


• DZIEŃ TRZECI


Trzeciego grudnia w Kalendarzu znalazłam niewielką kopertę. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze staram się unikać zgadywania po dotyku co ciekawego kryje jakiś list czy paczka, której się nie spodziewam. Trzymając się tej zasady, tym razem również nie przyglądałam się zbytnio temu małemu pakunkowi, tylko od razu zajrzałam do środka :)



Wewnątrz znalazłam uroczy breloczek. Widzimy na nim herb Hogwartu i motto "Draco Dormiens Nunquam Titillandus". Oznacza to "Nigdy nie łaskocz śpiącego smoka", co jest dość osobliwym i moim zdaniem zabawnym zdaniem jak na motto słynnej Szkoły Magii i Czarodziejstwa :D Mimo to, mnie i tak od zawsze, kiedy widzę te słowa, przychodzi na myśl Draco Malfoy xD



Breloczek jest dość ciężki i solidny. Nadruk jest dobrej jakości i ogólnie nie mam zastrzeżeń co do jego wykonania. Warto zaznaczyć, że jest to produkt oryginalny, z licencją. Takie breloczki nie są dla mnie nowością, gdyż dzięki zbieraniu pudełek od Gobstone Alley mam ich już kilka, jednak każdy jest inny i każdy równie uroczy. Mnie zawsze cieszą takie drobiazgi, dlatego jestem z niego bardzo zadowolona.

• DZIEŃ CZWARTY


Czwartego grudnia w jednej z przegródek odnalazłam piękną, srebrną sakiewkę. Tym razem, kiedy tylko jej dotknęłam, zorientowałam się co znajduje się w środku i muszę przyznać, że bardzo się ucieszyłam :)



Jednym z czynników, który pomógł mi podjąć decyzję o rozpoczęciu kolekcjonowania boxów od Gobstonków było to, że w każdym pudełku znajdziemy herbatę i świeczkę. Jak być może pamiętacie uwielbiam obie te rzeczy i każdego miesiąca to właśnie na nie czekam najbardziej. Jeśli czytaliście poprzedni wpis to wiecie, że pierwszą rzeczą, którą znalazłam w tym Kalendarzu była malutka puszka z herbatą. Tym razem moje szczęście zostało powiększone o uroczą, miniaturową świeczkę :)



Świeczki, które każdego miesiąca znajduję w tych pudełkach są po prostu niesamowite. Pachną tak przepięknie i tak prawdziwie, że naprawdę szczerze żałuję, że nie mogę przekazać Wam tych zapachów. Kiedy tylko zobaczyłam etykietę z napisem "Hogsmeade" od razu bardzo się ucieszyłam. Uwielbiam tą uroczą wioskę i bardzo chciałabym móc kiedyś ją odwiedzić. Świeczka pachnie tak, jak mogłyby pachnieć ulice Hogsmeade w czasie Bożego Narodzenia, kiedy w Miodowym Królestwie lub w Pubie pod Trzema Miotłami królowałby najnowszy hit - rozgrzewająca i słodka biała czekolada do picia :) Podzieliłam się teraz z Wami moją wyobraźnią, ale uwierzcie mi, że zapach tych świeczek sam skłania do snucia takich wizji :) 

Jeśli ktoś z Was nie jest przekonany to takich opisów powinien zostać usatysfakcjonowany informacją, że świeczka pachnie po prostu jak słodka biała czekolada z delikatną, śmietankową nutą :P


Mam nadzieję, że kiedyś zaprezentuję Wam moją kolekcję tych cudownych świeczek. Niestety mają jedną wadę - nie potrafię ich palić. Są tak ślicznie wykonane, że po prostu jest mi ich szkoda :)  Zwróćcie uwagę na te urocze wiórki czekolady znajdujące się na górze opisywanej przeze mnie świeczki :)

Na zakończenie wspomnę, że gdybyście byli zainteresowani jakąś świeczką od Gobstonków, to z tego co pamiętam są czasem dostępne w ich sklepie internetowym :)

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z zawartości tych dwóch pakunków. Oczywiście moje serce podbiła jak zawsze świeczka, ale breloczek z pewnością nie zostanie pominięty i zmarnowany. Dajcie znać, która z tych dwóch rzeczy ucieszyłaby Was najbardziej.

Pozdrawiam Was ciepło,
Asia - Gingerova ♥

PS. Aby umożliwić komentowanie większej ilości osób, postanowiłam przywrócić opcję dodawania komentarzy anonimowych. Będzie mi jednak bardzo miło, jeśli napiszecie w takim komentarzu swoje imię lub nick. Dzięki temu będę widziała kto z Was regularnie tutaj zagląda i łatwiej mi będzie Was zapamiętać :)

Czytaj dalej »

poniedziałek, 3 grudnia 2018

NAJBARDZIEJ MAGICZNY KALENDARZ ADWENTOWY 2018 | DZIEŃ 1 i 2 | Gobstone Alley

Hejo, hejo! ♥

Rozpoczął się grudzień, a wraz z nim przyszedł czas na przygotowania do zbliżających się wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia. Jak być może pamiętacie, od zawsze starałam się wprowadzać na mój kanał YouTube świąteczną atmosferę poprzez nagrywanie projektu "Game-Mas", w czasie którego codziennie wspólnie odliczaliśmy dni do Wigilii. Wtedy, każdego roku, pierwszego dnia grudnia wspominałam Wam jak ważne są dla mnie Kalendarze Adwentowe...


• MOJA PRZYGODA Z "GOBSTONE ALLEY"


Markę "Gobstone Alley" odkryłam już prawie rok temu. Jest to nasza polska firma, która zajmuje się produkcją comiesięcznych pudełek związanych z magicznym światem Harry'ego Pottera. Jak pewnie niektórzy z Was pamiętają, od dziecka jestem fanką książek i filmów o tym słynnym czarodzieju, dlatego też Gobstone Alley było moją miłością od pierwszego wejrzenia. Oczywiście, na rynku mamy sporo boxów o takiej tematyce, ale te od Gobstone Alley są wyjątkowe. I żeby była jasność - nikt mi nie zapłacił za pisanie tych słów - każdy box kupiłam sama za własne pieniądze ;)


Mam ogromną nadzieję, że kiedyś uda mi się pokazać Wam całą moją kolekcję przedmiotów, które zgromadziłam właśnie dzięki kupowaniu tych magicznych pudełek. Jak już wspominałam, odkryłam "Gobstonki" (to takie moje prywatne określenie tych pudełek :P) już prawie rok temu, więc myślę, że moje zbiory są całkiem okazałe i godne zaprezentowania.

• NAJBARDZIEJ MAGICZNY KALENDARZ ADWENTOWY


Na ten wyjątkowy Kalendarz Adwentowy czekałam od zeszłorocznych Świąt Bożego Narodzenia. Miałam ogromną nadzieję, że w tym roku uda mi się go zdobyć i bardzo się cieszę, że wszystko poszło po mojej myśli i teraz mogę codziennie otwierać każdą kolejną ręcznie pakowaną paczuszkę i w ten sposób odliczać dni do Wigilii.

   
Kilka dni temu, kiedy dostałam to ogromne pudełko, nie mogłam wyjść z podziwu. Już sam rozmiar tego Kalendarza robi wrażenie, a co dopiero jego wnętrze. Moi "najstarsi" Widzowie być może pamiętają, że od zawsze kupowałam tylko Kalendarze z czekoladkami, ale tym razem postanowiłam zrobić wyjątek i przyznam szczerze - nie żałuję.

Gobstone Alley słynie z tego, że dba o najdrobniejsze szczegóły. Część z rzeczy, które można znaleźć w produkowanych przez nich pudełkach jest robiona ręcznie, co dla mnie jest ich ogromnym atutem. W środku Kalendarza znajdziemy sporą ilość wypełniacza w świątecznych kolorach. To taki miły dodatek, który bardzo mi się podoba. Pod spodem kryją się przegródki, w których umieszczone zostały mniejsze  i większe paczuszki. Nawet sobie nie wyobrażacie ile sił musiałam włożyć w to, aby nie otworzyć wszystkiego od razu! Ale tradycja to tradycja - nigdy nie zjadam wszystkich czekoladek z Kalendarza już pierwszego grudnia, więc tym razem nie otworzę wszystkich paczuszek, - nie ma mowy! :P




Muszę wspomnieć, że moje serce podbiła ta urocza grafika przedstawiająca Zgredka w czerwonych butach trzymającego w dłoni nic innego jak uśmiechniętą skarpetę! Przeurocze! ♥
   
Postanowiłam, że podzielę się z Wami moją radością z odkrywania zawartości tego Najbardziej Magicznego Kalendarza Adwentowego :) Dziś zaprezentuję Wam co znalazłam pierwszego i drugiego grudnia. 

• DZIEŃ PIERWSZY


Pierwszego dnia grudnia znalazłam przeuroczą miniaturową puszeczkę. Ucieszyłam się na sam widok tej znanej mi etykiety, bo już byłam pewna co znajdę w środku. Musicie wiedzieć, że w każdym pudełku od Gobstonków dostajemy herbatę, której nazwa zawsze nawiązuje do świata Harry'ego Pottera. Ja po prostu uwielbiam herbaty, a te konkretne herbaty uwielbiam podwójnie! :) Mam już ich kilka w swojej kolekcji, a każda kolejna cieszy mnie jeszcze bardziej :)



Tym razem otrzymałam herbatę o nazwie "Padma Patil's Masala Tea". Jak na pewno każdy Potteromaniak wie, Padma Patil to uczennica Ravenclawu, która razem ze swoją siostrą bliźniaczką Parvati uczyła się w Hogwarcie na tym samym roku co Harry. Należała również do Gwardii Dumbledore'a.


Skład herbaty siostry Patil (jak to brzmi :D) jest wyjątkowo rozgrzewający i zimowy. Wyraźnie czuć tutaj imbir i cytrynę. Na samym końcu w nos uderzają ostre nuty pieprzu. Uwielbiam takie zapachy ♥ Niestety, nie miałam jeszcze okazji, aby zaparzyć sobie ten rozgrzewający napój, ale jak już wspominałam dość dobrze znam te herbaty i jeszcze nigdy się nie zawiodłam, więc jestem pewna, że ta również będzie przepyszna.

• DZIEŃ DRUGI

   
Paczuszka przeznaczona na drugi dzień grudnia wyjątkowo nie chciała trafić w moje ręce - naszukałam się jej że hoho! :P Całe szczęście, ostatecznie odnalazłam małą czerwoną kopertę i nie czekając dłużej zajrzałam do środka.


Tym razem dostałam coś na osłodę, co z pewnością idealnie pasuje do herbatki z dnia poprzedniego, a mianowicie oryginalne żelki przypominające... ślimaki. Mam już je w swojej kolekcji, gdyż były w jednym z poprzednich pudełek, ale tamtego opakowania jeszcze nie otwierałam. Tym razem nie zastanawiałam się zbyt długo i od razu spróbowałam tych niecodziennych słodkości.



Już otwierając opakowanie poczułam bardzo mocny owocowy zapach. Żelki są dość twarde w dotyku, co nieco mnie zaniepokoiło, bo obawiałam się, że będą bardzo trudne do gryzienia. Na całe szczęście okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Te kolorowe ślimaczki są ultra-mega-mocno-owocowe w smaku i bardzo ciekawe w konsystencji. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że są... ślimakowe :P Nie ciągną się, nie żuje się ich długo, są nawet dość kruche, ale przy tym zachowują swoją żelkowatość i ślimakowatość :P Są one dostępne w wielu sklepach internetowych, więc jeśli jesteście ciekawi jak smakują - musicie spróbować sami! :)


Mam nadzieję, że będziecie tutaj zaglądać i razem ze mną odkrywać zawartość tego Kalendarza Adwentowego. No i oczywiście napiszcie koniecznie, która z tych dwóch pierwszych rzeczy spodobała Wam się bardziej :) 

Pozdrawiam Was ciepło,
Asia - Gingerova ♥



*** Na zakończenie wspomnę, że w sklepie Gobstone Alley pojawiło się limitowane, magiczne i przede wszystkim świąteczne pudełko, które oczywiście już zakupiłam. Jeśli jesteście zainteresowani to polecam się pospieszyć, gdyż ilość tych boxów jest ograniczona. 

Muszę jednak lojalnie uprzedzić, że od jakiegoś czasu Gobstonki zmagały się z wieloma problemami, przez co pudełka przychodziły opóźnione. Mimo to wydaje mi się, że już sytuacja została opanowana i jak widzicie ja Kalendarz Adwentowy otrzymałam na czas, także mam nadzieję, że te problemy to już przeszłość i teraz wszystko wróci do normy. 
Czytaj dalej »

piątek, 16 listopada 2018

DARREN & EMMA - HISTORIA TRUDNEJ MIŁOŚCI

   Hejo, hejo! ♥

   Simowe Historie powstają w mojej głowie bardzo spontanicznie. Część z nich bardzo prędko odrzucam, a część od razu notuję, aby nie pozwolić uciec całej lawinie pomysłów, którymi bombarduje mnie moja wyobraźnia. Jeśli tylko potrafię wczuć się w klimat danej opowieści - od razu przechodzę do pracy. Nie inaczej było w przypadku Darrena i Emmy, choć muszę przyznać, że historia tej pary jest dla mnie w pewien sposób wyjątkowa...


ZOBACZ FILM - [YouTube]


• PIERWSZA TAKA HISTORIA


   W dniu publikacji filmu z Darrenem i Emmą postanowiłam nie przedstawiać Wam mojej wersji ich historii. Chciałam zostawić Wam pole do własnej interpretacji, gdyż uważam, że fajniej jest kiedy sami możemy przeanalizować to, co zobaczyliśmy. Dziś jednak przychodzę do Was, aby przybliżyć Wam moją wersję losów tej pary. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu poczujecie do nich choć odrobinę więcej sympatii.


   Muszę przyznać, że bardzo ich polubiłam i mimo że od nagrań minęło już dużo czasu, to nadal za nimi tęsknię. Być może wyda Wam się to dziwne, ale od zawsze bardzo "osobowo" traktuję moich Simów i z każdym pracuje mi się inaczej. Część z nich współpracuje ze mną wręcz idealnie, a część zawsze chodzi swoimi ścieżkami. Jako ciekawostkę dodam, że jak na razie pierwsze miejsce w skutecznym utrudnianiu mi pracy nad filmem zajmuje Ginny z Zielonej Osady :) Uwielbiałam tę Simkę, ale ona zawsze miała ważniejsze sprawy na głowie, niż branie udziału w nagraniach :)


   Wracając do tematu... Efekt końcowy filmów jest zawsze uzależniony od moich emocji związanych z daną postacią. Tutaj dużym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że dopiero w trakcie pierwszych nagrań zrozumiałam, że tym razem będzie to historia skupiająca się głównie na postaci Darrena. Początkowo zamierzałam przedstawić ich losy głownie z punktu widzenia Emmy, jednak od samego początku nie mogłam znaleźć tego "czegoś", co pozwoliłoby mi rozwijać film w tym kierunku. Moją ostateczną decyzję przypieczętował fakt, że kiedy trafiłam na utwór "Burried Alive" od Citizen Soldier od razu przed oczami stanęła mi postać Darrena. Tekst, melodia i emocje idealnie wpasowały się w moją wizję tego Sima. I tak oto powstała moja pierwsza - warto to podkreślić - historia skupiająca się głównie na losach mężczyzny.

• POZNAJCIE ICH BLIŻEJ




   Darren to młody mężczyzna uwięziony w ciele wampira. Nigdy nie pogodził się z tym, kim stał się wiele lat temu. Fakt, że aby przeżyć musiał żywić się plazmą innych Simów doprowadził go do rozpaczy. Przez lata cierpiał i żył w zamknięciu. Z biegiem czasu udało mu się odkryć inny sposób żywienia, dzięki czemu już nigdy więcej nie musiał napadać innych Simów. Mimo to nie potrafił pogodzić się z tym ile niewinnych istot musiało cierpieć właśnie przez niego. Nienawiść do samego siebie spowodowała, że nie potrafił otworzyć się na świat, nie miał przyjaciół i nigdy nie doświadczył prawdziwej miłości. Aż do dnia, kiedy spotkał Emmę...


 Emma to uczęszczająca do ostatniej klasy szkoły średniej niezwykle urocza Simka. Zawsze uśmiechnięta i radosna, całe swoje dotychczasowe życie poświęciła nauce. Wiedziała, że wielkimi krokami zbliżają się egzaminy końcowe, dlatego też nie interesowała się ani szkolnymi imprezami, ani randkami z chłopakami. Wszystko zmieniło się, kiedy pewnego dnia na internetowym forum poznała Darrena. Mieli wspólne zainteresowania, więc bardzo szybko udało im się nawiązać dobry kontakt. Od tego momentu każdą wolną chwilę poświęcali na wymianę wiadomości. Emma, przepełniona radością i kiełkującym zauroczeniem, zupełnie nie spodziewała się, że ma do czynienia z wampirem, który każdego dnia walczy ze sobą, aby nie odejść...










• MOJE OPOWIADANIE


   Darren codziennie obserwował Emmę. Uwielbiał z daleka przyglądać się, jak ta młoda dziewczyna cieszy się każdą, najmniejszą nawet rzeczą. Po wielu latach życia w zamknięciu, na które sam siebie skazał, postanowił właśnie dla niej zacząć dostrzegać piękno tego świata. Niestety, nie jest łatwo zmienić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia, a przełamywanie tak wielu barier również nie należy do najłatwiejszych. Dla Darrena najtrudniejsze było pozostawanie w samotności. Właśnie wtedy dręczyły go okrutne myśli dotyczące jego przeszłości. Z tego powodu unikał przebywania w swoim domu i od czasu do czasu pozwalał sobie na nocne odwiedziny u Emmy. Podziwiał śpiącą spokojnie dziewczynę i dzięki temu sam, choć przez chwilę, odczuwał wewnętrzne ukojenie. Po każdej takiej nocy Emma całe dnie rozpamiętywała sny, w których spędzała czas z nieznajomym chłopakiem. Starała się nie dopuszczać do siebie myśli, że być może to właśnie Darren jest tą tajemniczą postacią. Nie wiedziała przecież jak wygląda, więc nie mógł to być on... Ale przecież obraz mężczyzny ze snów był tak wyraźny, jakby był tuż obok...

   Po jednej z takich nocy Darren postanowił już dłużej nie ukrywać swoich uczuć. Wiedział, że nie może żyć bez tej dziewczyny. Stanowczo odrzucił od siebie wszystkie obawy, które dręczyły jego umysł i przysiągł sobie, że wykorzysta pierwszą nadchodzącą okazję, aby móc spotkać się z ukochaną. Nie spodziewał się, że los tak szybko da mu szansę na realizację tego planu. Wracając do domu zauważył ogłoszenie o zbliżającej się imprezie z okazji Halloween, którą organizowała szkoła Emmy. Podsunęło mu to pomysł, że być może jest to idealna okazja, aby zaproponować dziewczynie pierwsze spotkanie. Znał dokładnie szczegóły tego wydarzenia, gdyż Emma jako pilna uczennica brała czynny udział w przygotowaniach do tej wyjątkowej nocy. Fakt, że zaproszenie do wspólnego świętowania otrzymali wszyscy mieszkańcy ich małego miasteczka dodawał mu odwagi, bo wiedział, że dzięki temu jego obecność nie będzie wzbudzała żadnych podejrzeń.


   Po kilku długich dniach wypełnionych niecierpliwym oczekiwaniem, nadeszła magiczna noc Halloween. Emma pełna obaw szykowała się na pierwsze spotkanie z chłopakiem. Nie mogła wiedzieć, że jej naturalny niepokój związany z pierwszą randką był niczym w porównaniu z tym, co przeżywał Darren. Targała nim mieszanina strachu, niepewności i nienawiści do siebie i całego świata. Wielkie uczucie jakim darzył Emmę nie pozwalało mu się uspokoić. Bał się, że zrobi krzywdę tej młodej dziewczynie, że jego nietypowe oczy zdradzą całą prawdę o drapieżnej naturze, której on sam przecież nie akceptował. Wiedział, że nie przeżyłby jeśli dostrzegłby w zachowaniu ukochanej pogardę czy strach... Z drżącym sercem udał się w kierunku szkoły, aby po raz pierwszy od wielu lat pokonać mur, który sam wybudował i dać sobie szansę na odrobinę szczęścia.


   Kiedy pierwszy raz spojrzeli na siebie wiedzieli już wszystko. Emocje, które dotąd przekazywali sobie tylko w wiadomościach wreszcie odnalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Emma czuła, że Darren ma sobie coś niezwykle tajemniczego. Dostrzegła w jego oczach strach i ból.. Zauważyła również coś jeszcze... Mimo to nie uciekła. Magiczna siła przyciągała ją do niego niczym magnes. Darren doskonale znał jej myśli. Nienawidził siebie za to, że wampiryzm pozwalał mu czytać w ludzkich umysłach jak w otwartej księdze. Ze wszystkich sił starał się nie zepsuć tego pierwszego spotkania. Szalejące w nim wspomnienia mrocznej przeszłości, których nie potrafił się pozbyć połączone z bliskością dziewczyny, jej niewinnością i tym, że w całości mu zaufała spowodowały, że przegrał walkę z samym sobą. Musiał natychmiast przerwać ich cudowny taniec, musiał uciec i zostawić zdezorientowaną Emmę samą w tą chłodną, jesienną noc...


   Minęły tygodnie. W tym czasie Darren ograniczył wymianę wiadomości z Emmą, choć ona sama nie dawała za wygraną. Doskonale czuła jego i to, że jest z nią i w dzień i w nocy. Nie wiedziała jak to możliwe, ale od tamtej imprezy niesamowita siła połączyła ją z Darrenem. Nie mogła przestać o nim myśleć. Podejrzewała, że chłopak bardzo cierpi, choć nie miała na to żadnych dowodów. Pewnego wieczoru wydawało jej się, że zauważyła go gdzieś w oddali. Nie mogła wiedzieć, że chłopak zrobił to celowo i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Emma pójdzie za nim. Szybkim krokiem udał się w kierunku swojej ulubionej ławki, aby właśnie tam poczekać na to spotkanie, którego tak się bał. Dziewczyna, drżącym krokiem i pełna niepewności podeszła do niego. Pragnęła przekonać go o swojej tęskności i o tym, że bardzo chce aby był przy niej na dobre i na złe. Wyciągnęła dłoń, aby czułym gestem dodać mu otuchy i...

   I na tym zakończył się pierwszy rozdział historii tej pary.


• CIĄG DALSZY NASTĄPI?


   Mam nadzieję, że to krótkie opowiadanie pozwoliło Wam poczuć atmosferę tej historii. Cieszę się, że mogłam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i kulisami powstawania tego filmu. Nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduję się stworzyć ciąg dalszy losów tej pary. Być może, któregoś dnia moja wyobraźnia podpowie mi, jak potoczyły się dalsze dzieje ich trudnej miłości...

   Pozdrawiam Was ciepło,
   Asia - Gingerova ♥

Czytaj dalej »

środa, 31 października 2018

NOWE SIMOWE HISTORIE, PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ, PODZIĘKOWANIA

   Hejo, hejo! ♥

   Witam Was bardzo serdecznie na moim blogu! Cieszę się, że mogę wreszcie pisać do Was te słowa i dzięki temu, po wielu miesiącach przerwy, odnowić nasz kontakt. Co prawda, jak na razie tylko w formie pisemnej, ale kto wie, co przyniesie przyszłość... 


• CO DALEJ Z KANAŁEM?


   Na samym początku chcę poruszyć kwestię, która pewnie większość z Was interesuje najbardziej, a mianowicie, czy zamierzam wrócić do nagrywania na YouTube? Niestety, na dzień dzisiejszy nie planuję powrócić do regularnego publikowania filmów. Mogę natomiast z całą pewnością potwierdzić (co pewnie sporą część z Was zaskoczy), że nigdy nie przestałam tworzyć i od dnia, w którym opublikowałam wpis, że znikam z YouTube, cały czas pracowałam nad nowymi filmami. Jedyne co się zmieniło to to, że nigdzie ich nie publikowałam. Robiłam to po to, żeby mieć pewność, że nagrywam filmy dla siebie, że jest to moja pasja, że uwielbiam tworzyć historie w Simsach, że budowanie i urządzanie domów nadal sprawia mi przyjemność, że kocham grać w gry typu "Emilka" i tak dalej... Musiałam uwierzyć, że przez te wszystkie lata, kiedy publikowałam filmy na moim kanale, nie zatraciłam tej radości tworzenia, wbrew temu co mi się przez jakiś czas wydawało. Niestety, działalność na YouTube nieodłącznie wiąże się z pewną regularnością pracy, na którą z rożnych przyczyn jeszcze nie mogę sobie pozwolić, dlatego też na razie nie mogę przekazać Wam żadnej wiążącej decyzji. Niemniej jednak chcę żebyście wiedzieli, że cały czas dążę do powrotu na YouTube, a publikowanie tego wpisu jest kolejnym krokiem na tej drodze.
 
   Mimo to, aby ostatecznie przerwać ciszę z mojej strony i nie zostawić Was w smutnych nastrojach, jeszcze dziś opublikuję na moim kanale coś nowego. Będzie to historia, którą stworzyłam jakiś czas temu czerpiąc inspirację z wspaniałego jesiennego klimatu i atmosfery Halloween. Mam nadzieję, że ten krótki film pozwoli Wam poczuć moją energię i pasję do nagrywania filmów i że po prostu ucieszycie się z tej drobnej niespodzianki :)


• NOWA STRONA - GINGEROVA.COM


   Ten blog istnieje od 2012 roku i zawsze był dla mnie bardzo ważnym miejscem. Początkowo związany był z tematyką urodowo - kosmetyczną, a z czasem przerodził się w miejsce uzupełniające moje filmy na YouTube. Teraz chciałabym właśnie tutaj wrócić do kontaktu z Wami i na znak rozpoczęcia nowego rozdziału postanowiłam zmienić jego adres. Od dziś, oficjalnie, "gingerowo" przechodzi do historii, aby ustąpić miejsca stronie "gingerova.com". Ta pozornie niewielka zmiana, znaczy dla mnie bardzo wiele i cieszę się, że wreszcie mogę Wam ją zaprezentować.


• NOWE SIMOWE HISTORIE


   W ciągu ostatnich miesięcy wymyśliłam wiele Simowych Historii, które grzecznie czekają w mojej głowie na realizację w formie filmów (część z nich jest już nawet w przygotowaniu ;)). Poza tym grałam sobie w Simsy tak ot, prywatnie, dla zabawy. Jeśli znacie mnie całkiem dobrze, to z pewnością wiecie, że uwielbiam robić screeny w czasie rozgrywek i robię ich bardzo dużo. Postanowiłam połączyć zamiłowanie do tworzenia historii z moją manią robienia screenów i stworzyć tutaj, na blogu, coś zupełnie dla mnie nowego. Już niebawem poznacie moje Simki - Jillian, Elenę oraz Lily. Będą to osobne, zupełnie różne historie i mam nadzieję, że forma ich publikacji przypadnie Wam do gustu. 


• CO NAS NIE ZABIJE, TO NAS WZMOCNI


   Ten rok minął mi głównie na walce o zdrowie mojej Ciri. Część z Was pewnie wie, co się u mnie działo, bo często publikowałam wpisy na Instagramie oraz InstaStories i na bieżąco informowałam Was o postępach w leczeniu. Na całe szczęście, Ciri jest już zdrowa, a wszystko co złe zostało za nami.
   Wspomnę również, że 28go września odeszła moja papuga Majka, którą pewnie część z Was nie raz słyszała na moich nagraniach. Przeżyła 11 lat i bardzo mi brakuje jej śpiewania i jej obecności. 
  Poza tym czuję się dobrze i wszystko u mnie w porządku. Zgodnie z powiedzeniem "co nas nie zabije, to nas wzmocni", ostatnie trudne miesiące pomogły mi dojrzeć, nabrać doświadczenia, dystansu i zmienić podejście do większości spraw w życiu. 


• PODZIĘKOWANIA


   Na zakończenie tego wpisu chciałam podziękować WSZYSTKIM, którzy przez ostatnie miesiące nie zapomnieli o mnie. Mam tutaj na myśli tych z Was, którzy pisali do mnie wiadomości prywatne i komentarze na Instagramie, pisali komentarze pod wpisami na Społeczności na kanale, pisali maile, komentarze na FB... Było tego naprawdę bardzo dużo! Jeśli pisaliście ze mną na Instagramie to wiecie, że od jakiegoś czasu myślałam o powrocie do mojego małego internetowego świata i przyznam, że Wasze miłe słowa wsparcia, wyrazy tego, że tęsknicie i czekacie pomogły mi w podjęciu tej decyzji :) Także jeszcze raz - bardzo Wam DZIĘKUJĘ, mam nadzieję, że dalej będziecie ze mną i że #TeamGingerova jeszcze nie zginął :D

   Pozdrawiam Was ciepło,
   Asia - Gingerova ♥


Czytaj dalej »

niedziela, 12 listopada 2017

The Sims 4 Wyzwanie - Zielona Osada Speed Build #13 [end] - "Dom Ginny"


♣♣♣

ZOBACZ FILM - [YouTube]

♣♣♣




















Czytaj dalej »